You are here: Home > Mózg > Teoria przewodnictwa rdzennego

Teoria przewodnictwa rdzennego

Inna grupa badaczy oparła swą teorię – teorię przewodnictwa rdzennego – na modelu skonstruowanym już sto lat temu. Model ten składał się z drutu okrytego osłonką nasyconą roztworem elektrolitu, np. siarczanu cynku lub kwasu. W najdoskonalszej postaci skonstruował taki model Lillie (1922) z drutu żelaznego zanurzonego w 70°/o kwasie azotowym. Drut taki pokrywa się szybko warstwą tlenków i tworzy wtedy układ elektrycznie bierny. Przez mechaniczne uszkodzenie warstwy otaczającej drut (w słabszym roztworze) lub przez zadziałanie prądem na drut można w tym układzie wywołać prądy bardzo podobne do prądów czynnościowych (ryc. 87). Wykres ich przypomina żywo wykresy różnic potencjałów odprowadzanych z nerwów, obowiązuje tu prawo progu, prawo „wszystko albo nic”, obserwuje się zjawisko refrakcji i czasu użytecznego. Analogie są więc bardzo daleko idące, niemniej jednak nie mogą one zmienić faktu, że struktura modelu – drut metalowy — jest bardzo różna od struktury włókna nerwowego i to nawet gdybyśmy przyjęli, że odpowiednikiem drutu są fibryle.

Już na początku XX w. (1902-1912) powstała jeszcze inna teoria, postawiona przez Bernsteina, również zakładająca istnienie pewnego rdzenia i osłonki, z tym jednak, że rdzeń ten miałby być płynny. Za istotę impulsu teoria ta uważa wymianę jonów przez błonę – membranę – oddzielającą wnętrze włókna od jego otoczenia. W czasie spoczynku komórki, jony układają się na powierzchni membrany w ten sposób, że jony + (kationy) zbierają się od zewnątrz błony, zaś jony – od wewnątrz (ryc. 88). Tłumaczy to dobrze różnice potencjałów na włóknie uszkodzonym i brak takich różnic na jego powierzchni nietkniętej. Zakłócenie równowagi miałoby się więc przesuwać wzdłuż włókna, dając obraz impulsu.

Leave a Reply